tytuł... phi.
chciałabym coś napisać. a tak naprawdę to sama chyba nie wiem co. a już na pewno nie mam pojęcia jak, żeby było jednocześnie szczerze i prawdziwie. chociaż niby to nie powinno być takie trudne, toż to miejsce to już prawie jak pisanie do szuflady. ale jednak. i tak już mam wrażenie, że poprzednim razem napisałam za dużo. ostatnio szczerość jakoś coraz trudniej mi przychodzi. nawet gdy jestem sama. bo wygodniej być mną, która dobrze się bawi, nie ma poważniejszych zmartwień i każdą wiadomość przyjmuje z uśmiechem na twarzy. bo przecież totalnie bez sensu by było być mną, która czasem czuje się potwornie samotna i która się tej samotności panicznie wręcz boi. albo mną, która też coś czuje i którą wcale nie tak trudno zranić. mną, która czuje się odrzucona, gdy ktoś ot tak wykreśla ją ze swoich planów.

nie nie. przecież nie po to tyle lat uczyłam się, jak nie dać po sobie poznać prawdziwych uczuć, żeby teraz z tej umiejętności nie korzystać. bo przecież sama siebie zaskoczyłam jak ładnie i z uśmiechem przyjmuję wiadomości, które dawniej wywołałyby we mnie albo wściekłość albo falę łez (albo prawdopodobnie jedno i drugie, pojęcia nie mam czemu i jak, ale u mnie jakoś te dwie rzeczy są ze sobą nierozerwalnie związane. co swoją drogą jest strasznie frustrujące - nawet nie mogę się na kogoś porządnie powściekać, żeby zaraz nie zepsuć całego efektu strumieniem łez). tak czy inaczej - przecież nie będę teraz psuć takiego ładnego efektu. niech dalej wszyscy myślą żem niezniszczalna. tak chyba będzie lepiej.

i tak jeszcze na koniec:
bo mi to jakoś ostatnio strasznie bliskie. nie wiedzieć czemu.

jaheira, 2011-11-27 01:15:28 skomentuj (1)
nocną porą...
... zamiast spać, bo jutro do pracy, to siedzę i myślę.
o czymś co od paru dni nie daje mi spokoju.
chociaż to strasznie nie w moim stylu myśleć na takie tematy.
bo przecież jestem strasznie anty-romantyczna i generalnie nie bardzo wierzę w wielką miłość.

ale jednak. siedzę i myślę.
myślę, że chyba przegapiłam swoją szansę na coś naprawdę fajnego. dawno temu. przez własną głupotę i przez to, że wierzyłam wtedy niewłaściwym ludziom. że wydawało mi się, że czuję coś innego. zresztą, może wtedy nawet czułam coś innego, może dobre rzeczy działy się o parę lat za wcześnie, żebym wiedziała, że są dobre.

i teraz tylko pozostaje mieć nadzieję, że nie mają racji ci co mówią coś o jakiś połówkach jabłka.

bo ja przecież nie wierzę w te bzdety. bo mi przecież dobrze samej. tak tak. pora na dobranoc.

jaheira, 2011-10-11 00:51:28 skomentuj (0)
.
ostatnio coraz częściej nie ogarniam. ludzi. ich zachowań, które zupełnie nie przystają do ich obrazu, który miało się w głowie. dziwnych decyzji. wyborów, kierunków, motywów i pomysłów na życie moich znajomych. głupot, które robią, chociaż przecież są całkiem mądrymi ludźmi. 
i jeszcze tego, że obecnie zamiast całego pięknego grona, które pamiętam, mam tylko malutką garstkę ludzi naprawdę mi bliskich. 

ale za to, tych których mam nie wymieniłabym na żadnych innych. bo wiedzą kiedy trzeba na mnie troszkę pokrzyczeć, kiedy naprowadzić na właściwą ścieżkę czy doprowadzić do pionu. a kiedy po prostu szaleńczo się ze mną pośmiać i bawić do białego rana. i robią to najlepiej na świecie.

jaheira, 2011-08-22 23:10:28 skomentuj (2)
eh.
jak to jest, że zawsze pomyśli się o blogu, wtedy gdy coś jest nie halo?

w każdym razie.

tak tylko chciała dziewczyna nadmienieć, że zaczyna mieć serdecznie dość tego, że jej życie przypomina jakąś głupią telenowelę.

i jeszcze że kac moralny to nic fajnego.

i że naprawdę nie ma czasu myśleć nad różnymi głupimi sprawami, gdy studia usiłują ją zamordować, ale sprawy dzieją się tak, że potem prawie nie da się nad nimi nie mysleć.

eh.

jaheira, 2011-06-19 18:05:49 skomentuj (0)
wiosna
przyszła. 

czuć ją w powietrzu, w wygrzanych dzisiaj na słońcu kościach i w corocznym bólu głowy, który jedak można przeżyć, bo znaczy, że w końcu zmienia się pora roku.

i od razu jakoś tak lepiej jest, radośniej i bardziej lekko.
i bardziej się chce, mimo zajęć trwających do 21, pracy po 16 godzin dziennie i innych nieprzyjemnych elementów.
bo przecież te zajęcia to kurs rysunku, więc coś co uwielbia, bo przecież tyle godzin pracy sprawi, że stać ją będzie na wakacje, o których nie może przestać myśleć i do których na szczęście jest już całkiem niedługo - w końcu co to jest 1,5 miesiąca? ;)

i tylko jeden problem z wiosną jest. serce jakoś nagle głupieje i trzeba bardziej niż zwykle go kontrolować.

jaheira, 2011-03-13 00:56:54 skomentuj (1)